paź 31 2005

Bez tytułu


Komentarze: 1
30.11.05 Dobra data na rozpoczęcie 'pamiętniko-podobnej' pisaniny. Skoro wielokrotne próby pisania bardziej tradycyjnego pamiętnika spełzły na niczym próbuję tejże formy - ponoć nowoczesna i wygodna. A i wścibscy domownicy nie będą specjalnie przekopywać internetowych zasobów w celu znalezienia paru marnych słów, które z pewnością byłyby smakowitym kąskiem gdyby były zapisane w 'tajemnym' zeszyciku schowanym dla niepoznaki gdzies na półce z tysiącem innych książek i zeszytów. nevermind - w całym moim zagonionym i zagmatwanym życiu potrzebuję przystanku, potrzebuję spojrzeć wstecz i temu ma służyć moja 'radosna' twórczość w tymże miesjcu. A wszystko zaczęło się od jakże błahego powodu (ponoć!! - jak wszyscy mnie zapewniają) - moja najcudowniejsza w świecie progenitura (2,5 z haczykiem) zaczęła się od dni paru ... JĄKAĆ. Przeczytawszy to i owo, uświadomiwszy sobie, że dla blisko 60% populacji władających już jako tako językiem ojczystym karzełków, jąkanie jest rzeczą naturalną i (o wielkie dzięki!!) przemijającą, poczułam się .... nijako. Ot, ktoś pisze, że to mija, że to sprawa (najczęściej!) rozwojowa, że przecież mogło być gorzej i dziecko mogło się z dużo poważniejszą wadą narodzić itepe. A mnie ściska gdzieś w okolicach żołądka, kiedy cierpliwie czekam aż ten mój zwariowany Nonsens (któremu do wczoraj mówienie nie sprawiało najmniejszych kłopotów) wyartykułuje przerywane: chle chle chle chlebek. Uchwyt staje się żelazny, kiedy widzę, jak małego ta dziwna 'niemożność' denerwuje, jak nawet poddaje się i zupełnie nie kończy rozpoczętego wyrazu czy zdania. To wszystko ściska a jednocześnie otwiera oczy - bo przecież takie zmiany nie biorą się z powietrza, jąkaniem się nie zaraża jak grypą. Coś musiało się stać, gdzieś, czegoś musiałam nie zauważyć i teraz zachodzę w głowę co, jak i gdzie cierpliwie wsłuchując się urywane sylabizowanie mojego syna. Bez paniki rzecz jasna. Tego komponentu do życia nam najmniej potrzeba. Ze słowniczka Danowego: nie ma 'mijsca' cymamon koszka (książka) kokala (miś koala)
workingmother : :
31 października 2005, 22:07
Proponuję jednak wizytę u logopedy... Bo czekanie w takich przypadkach nie zawsze jest najlepszym sposobem...
- Witaj... Pierwszy raz tu trafiłem, ale chyba będę zaglądał...

Dodaj komentarz